Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy. Lothar poinformował nas o następnym pochówku, a my przygotowaliśmy się na niego najlepiej jak umieliśmy. Igo, udając osobę odwiedzającą krewnych, przyjrzał się ceremonii pogrzebowej. Bazując na jego opisie, nic specjalnego nie rzuciło nam się w oczy. W ceremonii uczestniczyła rodzina oraz osoby, które rozpaczały po zmarłym. Na zakończenie ciało owinięte w całun zostało zamknięte w grobowcu. Zgodnie z umową Igo rozejrzał się również po okolicy, aby wskazać możliwe miejsca, z których moglibyśmy przeprowadzać obserwację w nocy. Ku naszemu zadowoleniu, w niedalekiej odległości znajdował się drugi grobowiec, z którego był dobry widok na nasz cel. Postanowiliśmy, że Tsume i Kejn będą obserwować okolicę, a ja z Igo będziemy czekać niedaleko nekropolii, aby im ewentualnie pomóc w ujęciu sprawców.
Już po pierwszej nocy spędzonej w niedalekim lasku, dziękowałem Vergenowi za moc, którą mnie obdarzył. Dzięki niej mróz, który przecież cały czas o sobie przypominał nocami, nie miał do mnie dostępu. Niestety przez całą noc nic ciekawego się nie wydarzyło, a przynajmniej nie to czego oczekiwaliśmy. Nad ranem wrócił do nas Tsume i opowiedział nam co zauważył w nocy. Na cmentarz przyszła jakaś para, jednak nie w celu wykradania ciał, a udawaniu się cielesnym uciechom. Poza tym nic więcej się nie działo. Kejn miał do nas za chwilę dołączyć, jednak jego powrót zaczął się przedłużać. Gdy zaczęliśmy się niepokoić, zauważyliśmy, że ktoś, zataczając się, zbliża się do ogrodzenia cmentarza. Tą osobą okazał się Kejn, który nie zdołał przejść przez ogrodzenie i upadł tuż przy nim. Czym prędzej przeskoczyliśmy i zaczęliśmy sprawdzać jego stan. Ku naszemu zdziwieniu znaleźliśmy na jego ręce ślad po ukłuciu i on sam szepnął, że najprawdopodobniej został otruty. Nie zwlekając, wypowiedziałem modlitwę do Vergena, aby powstrzymał działanie trucizny w jego organiźmie. To chyba, jak się później okazało, uratowało mu życie. Z jego późniejszej opowieści dowiedzieliśmy się, że w grobowcu, w którym się zaczaił, znalazł zasuszone ciało przy jednym z sarkofagów. Popchnięty przez swoją ciekawość postanowił sprawdzić co się z nim znajduje, jednak nie wykazał się należytą ostrożnością i nie zauważył pułapki, która czekała na złodziejaszków. I to właśnie za jej sprawą został zatruty. Wszyscy razem udaliśmy się do Bakaraka, aby szukać zielarza, który mógłby przygotować antidotum. Całe szczęście grupa Camaralczyków miała taką osobę na swoich usługach i podał on antidotum Kejnowi.
Nie obyło się również bez kilku gorzkich słów, w których powiedzieliśmy Kejnowi, co myślimy o jego zachowaniu, gdy w środku naszego pierwszego poważnego zadania on zajmuje się przeszukiwaniem grobów. Jednak nie sądzę, aby nasze przemowy odniosły należyty skutek. Widziałem w jego oczach nadzieję na ukryty skarb… który miał zamiar zdobyć.
Również kilka następnych nocy spędziliśmy wyczekując przy grobowcu, jednak ku naszej irytacji nikt się nie zjawił. Jakby tego było mało, strażnik z cmentarza natknął się na otwarty grobowiec zostawiony przez Kejna poprzedniej nocy i odnalazł ciało, które tam leżało od dłuższego czasu. Chcąc najprawdopodobniej wybielić się w oczach swoich przełożonych, stwierdził, iż to jest złodziej ciał, a to bogini Delidia ukarała go za niecne czyny taką śmiercią. Wszystkie te opowieści śmierdziały nam na kilometr, dlatego postanowiliśmy zastosować pewien fortel. Udając że wierzymy w wersję strażnika, oznajmiliśmy, że śledztwo się skończyło, a my wracamy do innych obowiązków.
Jednak tak naprawdę poczekaliśmy do kolejnego pogrzebu i wróciliśmy do czatowania na cmentarzu. Tym razem Tsume z Kejnem obserwowali grób, a ja z Igo czekaliśmy w grobowcu, w którym wcześniej przebywał Kejn. W grobowcu tym znajdowały się trzy sarkofagi, a jeden z nich został otworzony. Oczywiście zrobił to Kejn, który za nic miał nasze wcześniejsze przestrogi. Razem z Igo przyjrzeliśmy się ciału rycerza, złożonemu w grobie, który oprócz pordzewiałej zbroi miał zawieszoną przedziwną tabliczkę. Była ona złotego koloru oraz zapisane były na niej cyfry 8 x 3 x 6 / 2 Nie mieliśmy pojęcia co to mogło oznaczać, ale wydawało nam się to warte uwagi.

Po kilku godzinach, niedaleko nas, zauważyliśmy trzy osoby, które przemykały w kierunku nowego grobu. Zgodnie z naszymi ustaleniami, czekaliśmy na Tsume i Kejna, który mieli śledzić złodziei, aby poznać ich mocodawcę. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Nad ranem Tsume wrócił do nas z informacją, gdzie trafiło ciało. Po wykopaniu ciała i zamaskowaniu grobu, złodzieje zanieśli je do wozu, który oczekiwał na nich za cmentarzem. Następnie udali się z nim do miasta, gdzie, w umówionym miejscu, zostawili wóz i rozeszli się w różnych kierunkach. Po kilku minutach kolejna osoba zabrała ciało i drugim wozem przewiozła je do domu w Dzielnicy Handlowej. Już następnego dnia wszyscy razem udaliśmy się tam, aby przyjrzeć się temu miejscu bliżej. Domem, gdzie trafiło ciało, był dom medyka Rumperta. Ku naszemu zdziwieniu, Kejn powiedział, że zna tą osobę, gdyż uczył się od niej medycyny. Był on ponoć nawet przyjacielem naszego ojca Roberta.
W tym momencie wszystko zaczęło nam się składać w całość. Powód kradzieży zwłok był oczywisty. Słyszeliśmy o medykach, którzy pomimo zakazu, kradli ciała zmarłych, aby sprawdzać ich wnętrzności i objawy ich chorób. Natomiast nie spodziewaliśmy się kłótni jaką to wywoła. Okazało, się że Igo jest przeciwny wydaniu medyka, gdyż, w jego ocenie, jego działania nie wyrządzają nikomu krzywdy, a może nawet pomagają ludzkości. Niestety był jedyną osobą, która miała takie przekonania. Pozostali chcieli po prostu wykonać zadanie i przybliżyć się do celu, jakim jest zdobycie zaufania Camarala, które ma nam pomóc w wyjaśnieniu śmierci rodziców. Ja również nie widziałem powodu, aby okazywać litość osobie, która dopuszcza się kradzieży ciał z cmentarza, jednak, widząc zaciętość na twarzy Igo, zaproponowałem kompromis. Miał on polegać na tym, iż najpierw sprawdzimy czy rzeczywiście medyk jest winny, a następnie damy mu szansę, aby się wytłumaczył ze swoich działań.
Tym razem przestrzegliśmy Kejna, aby był ostrożniejszy w swoich działaniach i zakradł się w nocy do mieszkania medyka, aby sprawdzić czy ciało dalej się tam znajduje i co się z nim dzieje. Szybko okazało się, że wszystko jest na miejscu, a medyk, wraz z drugą osobą, przeprowadzają jakieś medyczne eksperymenty. Nie zwlekając, udaliśmy się do jego domu i całkowicie zaskoczonego obezwładniliśmy w piwnicy nad rozczłonkowanym ciałem. Zgodnie ze słowem danym Igo, zapytaliśmy się go o powody jego czynów. Okazało się, że pracuje on nad dziełem swojego życia, które zmieni podejście do medycyny. O ile mogliśmy zauważyć wagę wiedzy zdobytej przez niego, o tyle nie mogliśmy pozwolić mu ujść z tego cało. Tak więc pomimo sprzeciwów Igo, zadecydowaliśmy, iż musi on umrzeć. Zgodziliśmy się jednak puścić jego ucznia wolno, przestrzegając go przed podobnymi czynami w przyszłości. Razem z wolnością darowaliśmy mu coś cenniejszego, a mianowicie księgi jego nauczyciela. Medyk, akceptując swój los, poprosił nas tylko, aby sam mógł zażyć środek, który zakończy jego żywot. Tak też się stało. Po wypiciu przez niego pewnego flakonu, padł na ziemię bez ruchu. Kejn, dla pewności, dźgnął go jeszcze sztyletem w pierś.
Teraz nie pozostało nam nic innego, jak tylko udać się do Torstena, aby go poinformować o wykonaniu pierwszego zadania. Ponieważ winnym była dosyć znana osoba w mieście, zgłosiliśmy fakt jej winy do strażników miejskich, aby oficjalnie zakończyć nasz udział. Z radością odebraliśmy pokaźną nagrodę od Tostena oraz zapewnienie, iż sam Camaral dowiedział się o naszym sukcesie.